W poprzek czasu.

luty 3, 2008

2. za-miesz(k)anie

Zaszufladkowany do: Projekt, bez-znaczenie — arilyn @ 6:31 pm
Tags: , , , , ,

Spotkanie z właścicielem mieszkania umówione było na 12. Odbyło się o 14 i to tylko dlatego, że odebrał nas ze stacji benzynowej w bliżej nieokreślonym miejscu, które wydawało nam się być wtedy bardzo bliskie celu. Niesłusznie się wydawało oczywiście. Rataje to bardzo względne określenie lokalizacji – wiem to po fakcie. Na szczęście nie po szkodzie – większej.

Miasto rozkopane, w 30 stopniowym upale przeradza się w jeden wielki sklep cynamonowy. Na każdym rogu można kupić plastycznie topiące się urojenia. Lizaki na patyku. Odległości stają się metafizyczne. Z fizyką i jej prawami niewiele mają wspólnego zdarzenia. Tramwaje przecinają powietrze niezgodnie z rozkładem. W zamian rozkładają dźwięki na naszym oczekiwaniu – muzyka szyn nie koi jednak nerwów.

Mapa nie wystarcza. Trzeba jeszcze umieć ją czytać. Tego dnia było to tak samo trudne, jak wróżenie z linii ukrytych we wnętrzach dłoni.

Na planie odległość AB nie jest straszna. Kiedy błądzimy, staje się niewyobrażalna. Przerażająca nawet. Jedyna droga, która przychodzi mi na myśl, to ta mleczna, związana pewnie z narastającym pragnieniem. Jednak w samo południe trudno doszukać się jej w przestrzeni poziomej. Czuję, że widać za to nasze mleko pod nosem. Tego akurat napić się nie można. Zero organizacji, zero czasu, zero orientacji. Spóźnienie goni spóźnienie.

Po dwudziestym telefonie cierpliwość potencjalnego wynajmującego się kończy. Nasza tego dnia chyba nawet nie miała szans na właściwe rozpoczęcie. Wyjeżdża nam naprzeciw, by jak rycerz uratować resztki życiowej energii i swój „mieszkaniowy interes”.

To spotkanie z niewyobrażalnym opóźnieniem jest już kolejnym. Jednym z wielu. Nie wiem nawet którym. Bo czy liczyć właścicieli kotów, piwnic udających apartamenty i żarliwych hodowców grzyba w łazience? Lepiej nie – dla dobra statystyk mieszkaniowych. I nerwów własnych – oczywiście.

Szybkie oględziny, 6 piętro, 13 na drzwiach, 3 pokoje. Widok – może nie na morze, ale podobno nocą nie najgorszy.

Będziemy miały okazję się przekonać. Krótkie spojrzenie, krótka piłka – bierzemy.

4 komentarzy »

  1. O. Ja mam widok na góry. :D .

    komentarz - autor: raczekk — luty 3, 2008 @ 6:49 pm

  2. Prawo Tona New: Estetyka widoku zależy od nastroju patrzącego.

    komentarz - autor: joanjohnson — luty 4, 2008 @ 9:18 am

  3. ja jeszcze troszke a bym miala na gazownię;D całe szczęście jets na las;))

    komentarz - autor: Edika — luty 4, 2008 @ 1:56 pm

  4. szczęśliwa trzynastka?

    komentarz - autor: trasza — luty 9, 2008 @ 9:03 am


Kanał RSS z komentarzami do tego wpisu. Adres TrackBack

Dodaj komentarz

Blog na WordPress.com.